Chrze[cijaDski krzy|

Radość po wizycie anioła u chorej na anemię

Historie z aniołami

Radość po wizycie anioła u chorej na anemię
Pewnego dnia czułam w sercu ciężkie brzemię. Szłam do szpitala, gdzie czekała mnie transfuzja krwi. Miałam anemię. To miał być ostatni ratunek dla mnie i dziecka, jeśli miałam je urodzić. Od czterech lat byłam osobą wierzącą. Niestety, właśnie z tego powodu moja rodzina była podzielona. Dokładałam starań, aby wychować czwórkę naszych dzieci w bojaźni Bożej, ale nie było to proste ze względu na szyderstwa mojego niewierzącego męża.
Chciałam przyśpieszyć kroku, aby zdążyć na autobus, gdy nagle przyłączyła się do mnie starsza pani. Po wymianie pozdrowień powiedziała: "Wiem, że życie nie wygląda w tej chwili najlepiej, ale nie trać wiary. Bóg przeprowadzi cię przez to wszystko."
Poczułam się tak , jakby zdjęto ze mnie jakiś ciężar. Powróciła do mnie radość życia. Moja wiara znów zaczęła wzrastać!. Podjechał autobus. Przepuściłam nieznajomą i weszłam zaraz za nią. Zapłaciłam za bilet i zaczęłam rozglądać się za tą droga kobietą, aby jej podziękować za dobre słowo. Proszę sobie wyobrazić, że nie było jej w autobusie!.
Znalazłam miejsce. Co dziwne, nie byłam zaskoczona. Przypomniałam sobie historię z księgi Rodzaj (18:1-9), gdzie w samo południe trzech podróżników odwiedziło Abrahama. Potem okazało się, że byli aniołami. "Czyż nie są oni wszyscy duchami przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawianie?" (List do Hebrajczyków 1:4).
Bardzo mnie ten posłaniec podbudował i zachęcił, dlatego wciąż trwam wiernie przy Bogu.

Wanda T. z Houston, stan Teksas (USA).
1389