Chrze[cijaDski krzy|

James White pośmiertnie odwiedza Ellen White we śnie

Ellen White

James White pośmiertnie odwiedza Ellen White we śnie
"A jeśli wam powiedzą, byście szukali rady u czarowników i wróżbitów oraz zaklinaczy, którzy coś tam szepczą i mruczą jakieś zaklęcia, to czyż wypada by lud radził się bogów a żywi aby pytali o radę zmarłych?" [Izajasz 8:19]
James Springer White (mąż Ellen White) zmarł 6 sierpnia 1881 roku. Piętnaście lat później w nocy 9 lipca 1896 roku Ellen White dostaje sen w którym jej zmarły mąż ją odwiedza, przychodzi i zwyczajnie prowadzi z nią dialog, wspomina dawne czasy, na koniec dyskretnie przeświadcza ją by wytrwała na ogólnoświatowym polu misyjnym. Dlaczego jej mąż po śmierci powraca w śnie ? Jak to możliwe że posiada aktualną wiedzę na temat bieżących spraw jej życia ?
Sen Ellen White
W nocy 9 lipca 1896 roku miałam wspaniały sen. Mój mąż, James White, był obok. Byliśmy na naszej małej farmie w lasach Cooranbong, rozważając nad perspektywami przyszłości naszej pracy. Mąż powiedział do mnie: Co robisz odnośnie budowy szkoły? -Nic nie robimy odpowiedziałam, gdyż nie mamy środków i nie wiem skąd nadejdą. Nie mamy szkolnego budynku. Wszystko wydaje się że stanęło. Ale nie zamierzam zachęcać niewierzących. Będę pracować z wiarą, byłam kuszona aby opowiedzieć coś zniechęcającego o naszym doświadczeniu, ale będę mówiła z wiarą. Gdy patrzymy na to co widać, będziemy zniechęceni. Musimy zaryzykować uprawę, oraz z nadzieją w pełnej wierze. Ujrzymy wtedy oznaki powodzenia, jeśli wszyscy będą pracować mądrze, z gorliwością dążąc dosiania. Obecna sytuacja nie jest korzystna, ale on dał światło, które otrzymałam, mówiące, że teraz jest czas siania. Praca na ziemi jest naszym podręcznikiem, uprawiamy pole w nadziei, że w przyszłości to zaowocuje. Tak samo musimy uprawiać glebę misyjną, aby wydała ziarna prawdy. Przeszliśmy przez całą uprawioną ziemię. Potem wróciliśmy, cały czas rozmawiając. Ujrzałam winorośl, którą mijaliśmy, jako owocującą. Mąż powiedział: Owoc jest gotowy do zbioru. Gdy szliśmy inna ścieżką, wykrzyknęłam: Spójrz, jakie piękne jagody. Nie mieliśmy czekać na nie do jutra. Gdy zebrałam owoce powiedziałam: Myślałam, że te rośliny są mniejsze, będzie warte tego aby zbierać. Nigdy nie widziałam tak obfitego żniwa. Mąż powiedział: Ellen czy pamiętasz, jak po raz pierwszy wkroczyliśmy na teren Michigan i podróżowaliśmy do różnych miejscowości, by spotkać się z pokorną grupą zachowującą Sabat, jak to zniechęcająco wyglądało ? W upale letnim, naszą sypialnią była często kuchnia, gdzie cały dzień się gotowało i nie mogliśmy spać. Czy pamiętasz, jak w jednym przypadku, zgubiliśmy i nie mogliśmy znaleźć wody, a ty omdlałaś? A za pomocą pożyczonej siekiery wycinaliśmy ścieżkę przez las, aż dotarliśmy do szałasu, gdzie dostaliśmy trochę chleba i mleka i schronienie na noc. Modliliśmy się i śpiewali z rodziną, a rankiem zostawiliśmy im jedną z naszych broszur. Byliśmy wielce zaniepokojeni sytuacją. Nasz przewodnik znał drogę, dlatego nie mogliśmy się zgubić, to było dla nas niezrozumiałe. W wiele lat potem na kampie zaproszono nas do kilku osób, które opowiedziały swoją historię. Ta wizyta była przez pomyłkę, a książka, którą zostawiliśmy tam, wydała owoce. Dwadzieścia osób w całości nawróciło się przez to, co my uznaliśmy za pomyłkę. To było dzieło Pana, którego światło mogło być dane tym, którzy pragną poznać prawdę. Mąż kontynuował: Ellen jesteś na polu misyjnym. Musisz siać w nadziei i w wierze i nie będziesz rozczarowana. Jedna dusza jest warta więcej niż cała suma, za którą opłacono tę ziemię, a ty masz przynieść Panu snopy. Praca rozpoczęła się na nowych obszarach - w Rochester, Michigan, Oackland, San Francisco i w Europie. Było to całkiem nieobiecujące w porównaniu z tym obszarem. Ale pracuj w nadziei i wierze, że będziesz we wspólnocie z Chrystusem i Jego wiernymi sługami. To musi być oparte na prostocie, wierze, nadziei, a wieczne efekty będą nagrodą za tę pracę. [Życie i działanie Ellen Gould White. Wydawnictwo Testimonex 2005. Strona 360-362]
Co wynika ze snu ?
Najważniejszy wniosek - sen pomimo miłego wydźwięku, połączenia małżonków, niesie zwodniczą doktrynę, uczy jakoby osoby zmarłe czuwały nad żyjącymi i mogły komunikować się z nimi.

Pismo Święte wyraźnie uczy nas byśmy weryfikowali ducha nas samych wobec charakteru Jezusa i nauk Pisma Świętego. Weryfikacji podlegają: słowa, czyny, motywy, zamiary serca, sny, wizje, głos sumienia. Przykładem na łatwą zmianę ducha w osobie wierzącej jest historia apostołów którzy pragną rzucić ogień na miasto Samarię po tym jak tamci odmawiają przygotowania miejsca na pobyt dla Jezusa. Jezus tak ocenia zamiar apostołów: "A Jezus, obróciwszy się, zgromił ich i rzekł: Nie wiecie, jakiego ducha jesteście." [Ewangelia Łukasza 9:55].

Duchy zwodnicze często wykorzystują rodzinne więzi, uczucia ludzi, tworząc na tym fundamencie wizję bądź sen z doktryną nie Biblijną. Czy tak jest w tym przypadku ?. Sen jest wyraźny, pani White spisała każde słowo dialogu między nią a zmarłym mężem. Pomimo upływu 15 lat od śmierci mąż doskonale jest rozeznany w aktualnych planach budowy szkoły oraz ogólnoświatowych sprawach misyjnych.

Wnioski zapadające w podświadomość na skutek przyjęcia tego snu:
1. Nieżyjące osoby czuwają nad żyjącymi.
2. Nieżyjące osoby posiadają zupełną wiedzę o żyjących osobach, ich problemach i zmaganiach.
3. Nieżyjące bliskie osoby potrafią doradzać i komunikować się z żyjącymi z którymi miały więzi za życia.

"Najmilsi, nie wierzcie zbyt łatwo każdemu, kto twierdzi, że pozostaje pod działaniem ducha, lecz postarajcie się zbadać, czy chodzi rzeczywiście o Ducha Bożego. Wiecie przecież, że istnieje na świecie wielu fałszywych proroków." [1 Jana 4:1]
2442