Chrze[cijaDski krzy|

Historia sprzedawcy literatury

Historie z aniołami

Historia sprzedawcy literatury
W poprzednie wakacje z przyjacielem sprzedawaliśmy literaturę chrześcijańską w okolicach Fresno, w Kalifornii. Wielu zainteresowanych kupnem książek prosiło, aby przyjść do nich następnego dnia. Mój współpracownik nie mógł mi wtedy towarzyszyć, dlatego musiałem to robić samotnie.
Zadzwoniłem do dwóch klientów i umówiłem się z nimi na konkretną godzinę, aby przywieźć zamówione książki. Pierwszy chciał zapłacić na raty, drugi natomiast oferował gotówkę za dużą ilość książek.
Sprzedaż za gotówkę miała mieć miejsce wieczorem. Zaparkowałem swój samochód w pewnej odległości od domu mojego klienta. Wychodząc od niego ze sporą gotówką, zauważyłem w pobliżu samochodu kilku chłopaków. Miałem dziwne przeczucie, że czekają na mnie, toteż rozejrzałem się wkoło, czy mogę liczyć na jakąś pomoc ze strony przechodniów. Niestety, było pusto.
Przystanąłem na chwilę, by krótko pomodlić się o Bożą ochronę i od razu poczułem wewnętrzny pokój.
Gdy szedłem w kierunku samochodu, ktoś za moimi plecami powiedział: „Odprowadzę cię do twojego samochodu”. Bardzo mnie to zdziwiło, bo jeszcze przed chwilą nie widziałem za sobą nikogo. Trzech chłopaków wciąż stało przy moim aucie. Jeden trzymał drewnianą pałkę z metalowym łańcuchem.
Otworzyłem drzwi samochodu, wszedłem do środka i uruchomiłem silnik. Rozejrzałem się za nieznajomym, aby mu podziękować, ale nigdzie nie mogłem go dostrzec. Pojechałem wzdłuż ulicy, aby go odnaleźć, ale na nic. Tak więc podziękowałem Bogu za Jego ochronę i za nieznajomego, który przyszedł mi z pomocą.
Od tego ostatniego klienta dostałem adres osoby, która mieszkała gdzieś w pobliżu i również chciała kupić kilka książek, ale że było już ciemno, wolałem przyjechać do niej następnego dnia.
Nazajutrz umówiłem się z nią i sprzedałem jej wybrane książki. Okazało się, że mieszkała na tej samej ulicy, co klient, który mi ją polecił, niedaleko miejsca, gdzie poprzedniego wieczora zaparkowałem samochód. Kiedy zadzwonił do niej mówiąc, że być może zaraz do niej przyjdę, czekała przy oknie. Widziała, jak szedłem do auta oraz stojących przy nim trzech młodzieńców. Ona również czuła, że mają złe zamiary. Zaczęła się modlić, aby mi się nic złego nie stało. Odkąd opuściłem dom jej znajomego, widziała kogoś idącego obok mnie. Zauważyła, że mężczyzna ten wsiadł do samochodu i zajął miejsce obok mnie.
Wtedy zrozumiałem, że to anioł ochronił mnie tego wieczora, zaś ta kobieta z jakichś względów miała przywilej widzieć go.
Jim Hartwick.
1003