Chrze[cijaDski krzy|

Anioł pociesza i pomaga pogodzić się z przeciwnościami losu

Historie z aniołami

Anioł pociesza i pomaga pogodzić się z przeciwnościami losu
Było to około cztery lata temu. Miałam problemy z sercem. Czekała mnie operacja. Pewnego dnia odwiedzili mnie znajomi, którzy mieli zostać na noc. Położyłam ich na swoim łóżku, a sama wybrałam wąską kozetkę. Musiałam unikać spania na lewym boku, ale widocznie we śnie obróciłam się właśnie na ten bok. Ktoś mnie zbudził, gdy moje ciało było już całkiem zdrętwiałe. Kiedy ta osoba obróciła mnie na drugi bok, zobaczyłam, że był to anioł w złocistej poświacie.
- Mam spieczone usta - powiedziałam.
- Wiem - odrzekł anioł i zniknął, a moje usta stały się wilgotne.

Następnego dnia zastanawiałam się nad tym cudownym zdarzeniem, myśląc, że nie jestem godna, aby odwiedził mnie anioł stróż.
Miałam jeszcze jedno doświadczenie, gdy moja córka miała dwa i pół roku. Poważnie wtedy zachorowała i doznała uszkodzenia mózgu. Najlżejszy nieoczekiwany hałas potrząsał jej ciałem, sprawiając, że przewracała się. Było tak źle, że pewnego razu wybiła sobie kilka zębów. Doznała też innych obrażeń.
Odwiedziłam wielu lekarzy, ale żaden nie mógł jej pomóc. Byłam tak zdesperowana, że przyszło mi na myśl, aby rzucić się razem z nią pod koła ciężarówki czy coś w tym rodzaju i skończyć z tym na zawsze.
Pewnego sobotniego popołudnia siedząc przy oknie, słuchałam radiowego programu religijnego. Zaczęłam się wtedy modlić patrząc w niebo. Powiedziałam: "Drogi Panie, proszę, wybacz mi" - wymieniłam z imienia każdy grzech, jaki pojawił się w moim życiu. Potem powiedziałam: "Wydaje mi się Boże, że nie będę mogła pójść do nieba, ponieważ rozwiodłam się i wyszłam ponownie za mąż." W tym momencie zobaczyłam anioła powoli zstępującego z nieba. Anioł ten przypominał pasterza ze skrzydłami. W ręku trzymał pasterski kij. Stanął w moim ogródku, kilka metrów od domu. Przypominał białą, świetlaną chmurę ze skrzydłami. Widziałam jego uśmiechające się usta, nos, ale nie mogłam dostrzec jego oczu. Dokoła wszystko było pełne spokoju.
Tego dnia przeżyłam wielką przemianę. Zaczęłam na nowo czytać Biblię. Gdy przeczytałam werset, gdzie Pan Jezus powiedział: "Ja jestem dobrym Pasterzem", ten fragment "skoczył" mi w oczy. Ten dzień był dla mnie niesamowitym przeżyciem.
Moje dziecko nigdy całkowicie nie wyzdrowiało, ale mimo to byłam w stanie znieść przeciwności losu."

Cornelia T. z Hurricane, Zachodnia Wirginia (USA)
1953